poniedziałek, 6 kwietnia 2009

Michał Ogórek o Euro 2012.

1. Jaka będzie Warszawa w 2012 roku?

Proszę podać – spontanicznie - trzy słowa-klucze, pojęcia, metafory, opisujące WRAŻENIE, jakie będzie robić Warszawa na kimś, kto do niej przybędzie po raz pierwszy?

nieokreślona, amorficzna, bez charakteru


2. Co (kto) będzie wytwarzać to największe WRAŻENIE na przybyszach?

2. Ludzie (mieszkańcy)?
1. Budynki, architektura, komunikacja, infrastruktura?
3. Władze i rozmaite służby porządkowe?
7. Wolontariusze, harcerze, organizacje pozarządowe?
5. Sportowcy oraz ich popisy?
6. Artyści, ludzie rozrywki, miejsca rozrywki, imprezy?
4. Hotele i restauracje, miejsca usług turystycznych?

(Proszę porangować te kategorie według ważności)



3.Co jest ważniejsze w organizacji dużej imprezy: twórczy, radosny chaos, czy też wszędzie dostrzegalny porządek? Gościnność, otwartość czy raczej solidność, bezpieczeństwo?

porządek rzeczywiście istniejący, a niekoniecznie dostrzegalny


4. Działamy obecnie pod silną presją czasu. Jak zapobiec temu, aby Euro 2012 nie zostało zorganizowane w zupełnie niedemokratycznym „w modelu chińskim", a obecnie taka perspektywa jest jak najbardziej realna?

Rozwijać głównie wszystko inne poza sportem. Sport tylko mimochodem.

niedziela, 5 kwietnia 2009

Prezydent Wrocławia - Rafał Dutkiewicz o Euro 2012(część II)

8. Kto i jak ma skłonić Kowalskich do tego, aby nie zabili okien dyktą, i
nie wyjechali z Wrocławia na ten czas? Jak to nich dotrzeć?

Zupełnie nie rozumiem Państwa troski. Jeszcze nie słyszałem, żeby ktoś chciał na czas EURO opuszczać Wrocław. Jest raczej odwrotnie. Ciągle słyszę, że rodziny wrocławian już rezerwują sobie pobyt u krewnych we Wrocławiu w tym czasie.

9. Jak zarządzać „dobrymi pomysłami" różnych ludzi i organizacji na udział
w Euro? Co zrobić, aby te wszystkie dobre pomysły się nie zmarnowały?

Aktywność społeczna jest przy okazji organizacji EURO bardzo ważna. Jestem przekonany, że zrodzone w tym czasie pomysły mogą być niezwykle cenne i podniosą atrakcyjność wrocławskiego projektu. Moje Biuro ds. Euro 2012 bardzo chętnie zbiera te wnioski i wybiera z nich te, które warto włączyć do scenariusza imprezy.

10. Czy będzie 'szybka ścieżka' zgłaszania się do pomocy w organizacji Euro
dla chętnych? Kto jest odpowiedzialny za zbieranie tych pomysłów?

Odpowiedź jest bardzo prosta i zmusza mnie do powtórzenia nazwy Biura ds. EURO 2012.


11. Jakie działania należy podjąć, aby umocnić postawę gościnności u
mieszkańców i lokalnych przedsiębiorców?

Jest Pan przekonany, że to potrzebne? Ja mam pewność, że nie. Wrocław gościł już setki tysięcy uczestników Kongresu Eucharystycznego, Futuralii, Szczytu Regionów, imprez kulturalnych i sportowych o międzynarodowym zasięgu, europejskich konferencji naukowych. Gościliśmy na przykład ponad 250 rektorów uczelni wyższych z całej Europy. To była największa impreza tego typu w historii Polski. Wszyscy nasi goście podkreślali niezwykły klimat i właśnie gościnność wrocławian. Po co więc zmieniać coś, co zmieniania nie wymaga?


12. Co jest najtrudniejsze w organizacji tak dużej imprezy z punktu
widzenia samorządu?
Jakie problemy „spędzają sen z powiek", o jakich problemach 'się nie mówi',
mimo, że już występują? Czy samorząd może sam rozwiązać te problemy, czy
musi otrzymać pomoc „z góry"?

Z przekonania i ze względu na obowiązujące prawo zobowiązani jesteśmy do maksymalnej transparentności i otwartości w sprawach organizacji EURO. Tak też czynimy, więc nie ma żadnych spraw „zamiecionych pod dywan”. Martwię się oczywiście tym, by harmonogram wszystkich prac był dotrzymywany. To jest bezprecedensowe przedsięwzięcie infrastrukturalno-organizacyjne. Trzeba zadbać o setki tysięcy szczegółów prawnych, technicznych i finansowych. Moi współpracownicy uspokajają mnie, że wszystko jest pod kontrolą i ja im wierzę, bo to są prawdziwi fachowcy. Odpytuję ich z postępów co tydzień i na razie śpię spokojnie.


13. Przedsiębiorcy i biznes – czy należy „przerzucić" na nich dużą część
zadań związanych z Euro 2012? Jak wtedy zagwarantować jakość wykonania? Czy
też lepszą metodą jest SZEROKIE stosowanie partnerstwa
publiczno-prywatnego,lub pozarządowo-prywatnego, w każdym zakresie? Jeśli tak, to jak wdrażaćzasadę partnerstwa i jak zapewnić jej skuteczność? Czy samorząd
*ufa*procedurom partnerstw, czy ma o nich wystarczającą wiedzę, czy
prawo w zakresie partnerstw jest zadowalające, a nade wszystko, czy samorząd MA
LUDZI, przygotowanych do pracy metodą partnerstwa, zlecania, kooperacji?

Wszystkie zadania związane z EURO muszą być zlecane zgodnie z prawem. Na ogół odbywa się to w drodze zamówienia publicznego popularnie zwanego przetargiem. Istnieje też możliwość wejścia w partnerstwo publiczno-prywatne. W tej chwili analizujemy jakie możliwości w tym zakresie daje nowa ustawa. Stara był fatalna i właściwie nikt nie korzystał z takiej formy współpracy. Po wstępnej ocenie nowych zapisów poważnie zastanawiamy się, czy nie zacząć wykorzystywać tej formy prawnej na większą skalę.

14. Każde przedsięwzięcie musi mieć „twarze". Jakie będą „twarze" Euro 2012
– czy to będą twarze sportowców, liderów, młodzieży, artystów,
przedsiębiorców?

W naszym mieście będą to twarze wrocławian. Zasługują na to, choćby ze względu na cierpliwość z jaką znoszą wszystkie remonty i inwestycje, które zmieniają miasto i przygotowują nas do EURO 2012.

dr Rafał Dutkiewicz, Prezydent Miasta Wrocław

sobota, 4 kwietnia 2009

Prezydent Wrocławia - Rafał Dutkiewicz o Euro 2012(część I)

1. Jaki będzie Wrocław w 2012 roku?

Proszę podać – spontanicznie - trzy słowa-klucze, pojęcia, metafory,

opisujące WRAŻENIE, jakie będzie robić Wrocław na kimś, kto do niego

przybędzie po raz pierwszy?

1. Miasto przyjazne

2. Miasto radosne

3. Nowoczesne miasto budowane na wielowiekowej, wielokulturowej tradycji

2. Co (kto) będzie wytwarzać to największe WRAŻENIE na przybyszach?

I. Ludzie (mieszkańcy)?

IV. Budynki, architektura, komunikacja, infrastruktura?

VII. Władze i rozmaite służby porządkowe?

VI. Wolontariusze, harcerze, organizacje pozarządowe?

III. Sportowcy oraz ich popisy?

II. Artyści, ludzie rozrywki, miejsca rozrywki, imprezy?

V. Hotele i restauracje, miejsca usług turystycznych?

*(Proszę porangować te kategorie według ważności)*

3.Co jest ważniejsze w organizacji dużej imprezy: twórczy, radosny chaos,

czy też wszędzie dostrzegalny porządek? Gościnność, otwartość czy raczej

solidność, bezpieczeństwo?

Impreza rangi mistrzowskiej jak EURO 2012 powinna charakteryzować się równie mistrzowską, uporządkowaną organizacją, chociaż nasza polska spontaniczność nada jej niepowtarzalną atmosferę. Jestem też przekonany, że kibice z całej Europy będą czuć się we Wrocławiu dobrze jeśli przede wszystkim pokażemy im naszą otwartość i gościnność, nie zapominając o poczuciu bezpieczeństwa.

4. Działamy obecnie pod silną presją czasu. Jak zapobiec temu, aby Euro

2012 nie zostało zorganizowane w zupełnie niedemokratycznym „w modelu chińskim",a obecnie taka perspektywa jest jak najbardziej realna?

Wydaje mi się, że przynajmniej jeśli chodzi o Wrocław, to na razie nie ma takiego zagrożenia. Po prostu robimy swoje trzymając się przyjętego harmonogramu.

5. W związku z Euro 2012, istnieje konieczność *zlecenia* ogromnej liczby

zadań podmiotom zewnętrznym (nie należącym do administracji publicznej) –

należy zlecić organizację sieci wolontariuszy, edukację na temat

bezpieczeństwa i ryzyka dla obywateli i młodzieży, opracowanie systemu

informacji dla kibiców, itp. zadania. Jakie będą procedury zlecania? Czy

pierwszeństwo będzie miało społeczeństwo obywatelskie, czy firmy

komercyjne? Kto będzie odpowiedzialny za zrobienie checklisty takich zadań i ich

zlecanie?

Koordynacją realizacji tych zadań zajmuje się Biuro ds. EURO 2012 w Urzędzie Miejskim Wrocławia. To zespół profesjonalistów, którzy dbają, by organizacja EURO w naszym mieście była perfekcyjna. Do nich tez będzie należał wybór partnerów zewnętrznych do prowadzenia konkretnych spraw. Prawda jest taka, że obowiązuje nas cała masa przepisów, które wskazują jak możemy takich partnerów w poszczególnych wypadkach wyłaniać. Oczywiście musimy to wszystko robić zgodnie z prawem. Zależności od kwoty przeznaczonej na dane zadanie, będzie to przetarg, lub wyłonienie partnera w negocjacjach.

6. Będzie potrzeba bardzo wielu wolontariuszy podczas Euro 2012. Ludzie,

którzy dziś mają 14 lat, za 4 lata będą mieli 18. Czy w ciągu tego czasu

udałoby się wzbudzić w tej *młodzieży* mocną odpowiedzialność za

organizację Euro 2012? Jak to należy wykonać?

Od lat obserwuję zaangażowanie młodych ludzi w różne akcje ważne dla miasta: EXPO, EURO, EIT, promocję uczelni. Tak stworzyła się ogromna grupa współpracujących z nami wolontariuszy. Jestem przekonany, że wystarczy im opowiedzieć o korzyściach jakie miastu przyniesie organizacja tak ważnej i atrakcyjnej imprezy sportowej, a z zapałem rzucą się do realizacji kolejnych zadań.

7.Obecnie większość mieszkańców Wrocławia nie interesuje się Euro 2012. W

jaki sposób można obudzić ich zainteresowanie? Jakie REALNE korzyści mogą

odnieść przeciętni Jan i Janina Kowalscy z dwójką dzieci, mieszkający na

osiedlu gdzieś na Bielanach z organizacji Euro 2012.

Odnoszę całkowicie odmienne wrażenie. EURO 2012 we Wrocławiu jest tematem rozmów mieszkańców miasta i oni doskonale zdają sobie sprawę z zalet organizacji tak ważnej imprezy. Mogą zresztą na co dzień obserwować w mediach postępy poszczególnych inwestycji. Znają koszta i obraz zmian w mieście, jakie dokonają się do roku 2012.

piątek, 3 kwietnia 2009

Beenhakker: Wyścig wciąż trwa.

- Już po meczu z Irlandią Północną powiedziałem, że nasza sytuacja mocno się skomplikowała. Te słowa są nadal aktualne - wyścig o awans do finałów mistrzostw świata będzie trwał do samego końca - powiedział na konferencji prasowej po spotkaniu z San Marino selekcjoner reprezentacji Polski, Leo Beenhakker.

- Również dzisiejsze mecze pokazują, że Czesi, którzy uchodzili za faworyta grupy, mają problemy. Powtarzam, walka o awans będzie bardzo zacięta i rozstrzygną szczegóły - dodał holenderski szkoleniowiec.

źródło: www.pzpn.pl

czwartek, 2 kwietnia 2009

Reprezentacyjna huśtawka nastrojów, czyli „Co teraz Don Leo?”

Ostatni tydzień przyniósł nam – kibicom polskiej Reprezentacji, huśtawkę nastrojów porównywalną z tą, jakiej doświadczyliśmy przy okazji jesiennych bojów z Czechami i Słowacją. Z tą może różnicą, że wtedy zaliczyliśmy lot koszący z „piłkarskiego nieba” do „piekła”, a tym razem z „piekła” udało nam się wydostać do… no właśnie, chyba co najwyżej do „piłkarskiego czyśćca”. Oczywiście, historyczne, rekordowe zwycięstwo w niezłym stylu niezmiernie cieszy, tak samo jak piękne bramki Boguskiego, Lewandowskich czy Smolarka, jednak do optymizmu powinno być nam jeszcze daleko. Nie o samych meczach chciałbym tu jednak napisać parę słów, lecz raczej o tym jakie perspektywy rysują się przed naszą reprezentacją, trenerem Beenhakkerem i jego ewentualnymi następcami. Oczywiście, do ewentualnego zwolnienia Don Leo pewnie jeszcze daleko. I to co najmniej z dwóch powodów. Pierwszy, najbardziej oczywisty, jest taki, że wciąż mamy spore szanse na awans do Mistrzostw Świata 2010 w RPA. Dopóki więc są szanse, dopóty trener i zawodnicy powinni mieć swobodę pracy. Drugim powodem, dla którego wydaje się, iż posada holenderskiego szkoleniowca naszej Kadry jest bezpieczna, jest ogromne wyczulenie prezesa PZPN Grzegorza Laty na reakcje opinii publicznej. Ta zaś po wielce efektownym zwycięstwie i, co ważne, ładnej i składnej grze z San Marino, jest w stanie porażkę w Belfaście, choćby częściowo, puścić w niepamięć. Mogą o tym świadczyć wyraźnie słyszalne w czasie meczu w Kielcach chóralne śpiewy „Leo, Leo”, a także piosenki dedykowane antybohaterowi meczu z Irlandią Północną – Arturowi Borucowi. W takiej sytuacji presja środowiska Polskiej Myśli Szkoleniowej wydaje się nie mieć większego znaczenia. Pomijam w tym momencie kwestię konieczności wypłacenia Beenhakkerowi gigantycznych odszkodowań w przypadku zwolnienia. Na chwilę obecną jesteśmy ciągle w grze o udział w afrykańskim mundialu – i to się liczy.

Co się jednak stanie jeśli, mimo przedłużonych teraz nadziei, na ten mundial nie awansujemy? Wtedy pewnie Don Leo na dłużej miejsca na ławce Reprezentacji Polski nie zagrzeje. Raz, że w PZPNie zbyt kochany nie jest. Dwa, że jak wielokrotnie przyznawał jest już Polską trochę zmęczony. Konsekwencją takiego stanu rzeczy będzie też zapewne zatrudnienie na stanowisku selekcjonera jakiegoś Polaka. Choćby po to, aby na „polskim”
Euro, w naszym kraju, Reprezentację prowadził także Polak (jednocześnie „promując” w świecie Polską Myśl Szkoleniową). Na medialnej giełdzie pojawia się wiele nazwisk: Smuda, Majewski, Engel, Kasperczak, Michniewicz, Ulatowski, Skorża, czy Tarasiewicz. Ja jednak nieodparcie mam wrażenie (i wiem, że się tu teraz paru osobom narażę… trudno, jakoś będę musiał z tym żyć), że w przypadku braku awansu wolałbym by tego zwycięstwa nad San Marino nie było… i aby w efekcie tego Beenhakker stracił pracę już teraz. Radykalnie? Ostro? Mało patriotycznie? Wbrew pozorom, wcale nie! Proszę zwrócić uwagę, że w momencie gdy, hipotetycznie, mamy „z głowy” MŚ w RPA, jesienne mecze w eliminacjach do nich będą ostatnimi przed Euro 2012 meczami jaki nasze Orły zagrają o punkty, czy jakąkolwiek inna wymierną stawkę. Organizator Mistrzostw nie gra w eliminacjach – to doskonale, bo mamy pewność, że na Euro w Polsce i na Ukrainie tych drużyn nie zabraknie. Z drugiej strony to fatalnie, bo ma możliwość przygotowań tylko na bazie meczów towarzyskich. A te, jak wiadomo, często bardziej zamazują obraz aktualnej dyspozycji drużyny, niż go rozjaśniają. W takiej sytuacji (czyli w sytuacji w której nie uda nam się zakwalifikować na mundial 2010) , i piszę to z pełną odpowiedzialnością, wolałbym żeby Don Leo stracił posadę jak najszybciej. Po to, aby jego następca, kimkolwiek miałby nie być, miał jeszcze okazję sprawdzenia się w reprezentacyjnej piłce „na poważnie”. W meczach, w którym zawodnicy obu drużyn będą chcieli i musieli walczyć, „gryźć trawę” i biegać po boisku do ostatniej sekundy. A takie pewnie będą mecze jesienne – i to zarówno dla nas, jak i dla naszych rywali. Takie doświadczenie w perspektywie turnieju w 2012 może się okazać bezcenne.

To są na szczęście jedynie spekulacje. Najlepszym rozwiązaniem byłoby oczywiście zakwalifikowanie się na Mistrzostwa Świata 2010 i przedłużenie kontraktu z Beenhakkerem – i to na jak najdłuższy okres czasu. To prawda, że jego praca w Polsce nie jest lekka, łatwa i przyjemna. I nie jest bynajmniej pasmem samych sukcesów. Coś jednak sprawia, że kibice ciągle w Leo wierzą. Wydaje mi się, że ogromną rolę odgrywa tu fakt, że Beenhakker wniósł na polskie podwórko piłkarskie trochę atmosfery wielkiej, światowej piłki. I to nie jest kwestia kompleksów. My po prostu JESTEŚMY piłkarskim zaściankiem. Dowodem tego jest choćby ilość i sytuacja polskich piłkarzy w tzw. klubach zagranicznych. O warunkach pracy trenerów i zawodników w kraju, casusie Polskiej Myśli Szkoleniowej żyjącej sukcesami sprzed przeszło 25 lat, syndromie Wembley ’73 i podobnych nawet nie wspominając. Beenhakker to trochę zmienił. Drugą, ważną kwestią jest fakt postawienia się trenera w opozycji do skostniałego PZPN. Być może to była zagrywka medialna, ale trzeba przyznać, ze diabelnie skuteczna. No bo prawda jest taka, że słynne „J***ć PZPN!” kibice zgodnie odśpiewywali na długo przed „erą Leo”. Nie przypominam sobie natomiast aby wznosili oni chóralne śpiewy „na cześć” któregokolwiek z wcześniejszych selekcjonerów naszej kadry. Przynajmniej nie za czasów mojego świadomego tej kadrze kibicowania, które rozpoczęło się za kadencji Andrzeja Strejlaua, wiec już w sumie dość dawno temu. Dlatego życzę Don Leo jak najlepiej. Nie miałbym nic przeciwko temu, aby pracował z naszą Kadrą jak najdłużej – choćby do Euro 2012. Czego sobie, jak i Państwu życzę.

Na zakończenie z kronikarskiego obowiązku:


Irlandia Płn. – Polska, 3-2, 28.03.2009, Belfast


Polska – San Marino, 10-0, 1.04.2009, Kielce


Maciej Rybicki – koordynator Pilnujemy Euro 2012 we Wrocławiu

Jedziemy, Nie jedziemy, Pojedziemy ?.

Po meczu w mediach zapanowała Euforia. 10:0 historyczny wynik polskich piłkarzy.

Nie ostudziły tego medialnego zachwytu wyniki naszych grupowych rywali...a wieści nie są przychylne. Irlandia Północna zwyciężyła, Słowacja podobnie.

tabela jest fatalna:
1. Irlandia Płn. 7 4 1 2 12:6 13
2. Słowacja 5 4 0 1 10:6 12 (15)
3. Polska 6 3 1 2 18:7 10
4. Czechy 6 2 2 2 6:4 8 (11)
5. Słowenia 6 2 2 2 5:4 8 (14)
6. San Marino 6 0 0 6 1:25 0

Słowacy(3), Słoweńcy(6), Czesi (3) zdobędą najprawdopodobniej punkty z San Marino(ilość punktów w nawiasach). My musimy wygrać wszystkie mecze i liczyć na potknięcia rywali.
Słowacy są już niemal w barażach i bardzo blisko historycznego awansu do finałów mistrzostw świata. Wszystko okaże się na boisku. Jednak Polacy są w bardzo trudnej sytuacji. Jeżeli wygrają 4 spotkania będą mieli 22 punkty. Jeżeli wygrają...

Na razie z zespołami z grupy(poza San Marino) mamy jedno zwycięstwo, jeden remis i dwie porażki. Nie widzę na dziś 4 kolejnych zwycięstw. Bilans u siebie 1 zwycięstwo i 1 remis. Na wyjazdach..2 porażki.

Stawiam na zaskakujące zwycięstwo w grupie Słowaków. Czesi lub Polacy na drugim miejscu( a może Irlandia Płn. ?). Po środzie bilans bramkowy cieszy, bo on daje jeszcze jakąś nadzieję.

Nie wiem czy Leo Benhakker ma rację, że do końca będą się w tej grupie ważyły losy awansu. Oby z naszym udziałem.

06.06.2009
Słowacja -:- San Marino


19.08.2009
Słowenia -:- San Marino


05.09.2009
Polska -:- Irlandia Płn.

Słowacja -:- Czechy


09.09.2009
Słowenia -:- Polska

Czechy -:- San Marino

Irlandia Płn. -:- Słowacja


10.10.2009
Czechy -:- Polska

Słowacja -:- Słowenia


14.10.2009
Polska -:- Słowacja

Czechy -:- Irlandia Płn.

San Marino -:- Słowenia

środa, 1 kwietnia 2009

Polska - San Marino....

Dzisiaj gramy z San Marino. Rozpoczęły się mecze o wszystko w eliminacjach do MŚ 2010.

Tak było w 1993 roku, Jan Furtok w 70 minucie...ręką.