wtorek, 24 lutego 2009
Aleksandra Gołdys i Wojciech Fenrich na antenie Radia Euro.
www.polskieradioeuro.pl
Serdecznie zapraszamy.
piątek, 16 stycznia 2009
Czas kluczowych decyzji. Decydująca odsłona.
| Robocze spotkanie władz MSiT, PL.2012 i PZPN z Martinem Kallenem | |
| Współdziałanie rządu RP i PZPN z UEFA w przygotowaniach i przeprowadzeniu piłkarskich mistrzostw Europy 2012 było tematem roboczego spotkania, które odbyło się w czwartek w Warszawie. | |
| Uczestniczyli w nim minister sportu i turystyki Mirosław Drzewiecki, prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Grzegorz Lato oraz wizytujący Polskę dyrektor Departamentu UEFA ds. Euro 2012 Martin Kallen. Szwajcarski działacz przedstawił koncepcję współpracy UEFA ze stroną polską w zakresie przygotowań infrastrukturalnych i sportowo-organizacyjnych do ME. Kallen zwrócił szczególną uwagę na aspekty będące wyłączną domeną UEFA, m.in. prawa do transmisji telewizyjnych, sponsoring i sportową stronę organizacji turnieju. Uczestnicy obrad wyrazili zadowolenie z postępu przygotowań do mistrzostw Europy i realizacji zadań wyznaczonych na 2008 rok. Określili również priorytety partnerskiej współpracy rządu RP i PZPN z UEFA na najbliższe miesiące. Na 26 i 27 stycznia wyznaczono termin roboczego spotkania, którego celem będzie sprecyzowanie zakresu zadań i odpowiedzialności podmiotów zaangażowanych w organizację Euro 2012. Ustalenia zostaną przedstawione na posiedzeniu komitetu sterującego UEFA w dniu 28 stycznia w siedzibie UEFA w szwajcarskim Nyonie. W środę, 14 stycznia, minister Drzewiecki spotkał się z prezesem Lato, a także kierownictwem PZPN i spółki PL.2012. Głównym tematem rozmów były kwestie porządkowania uchybień prawnych w związku, a także stan przygotowań Polski do Euro 2012. źródło:www.2012.org.pl Magdalena Stec (we współpracy z Wojciechem Fenrichem) przygotowała na potrzeby projektu cały zestaw pytań/zagadnień który wynika z doświadczeń przygotowań Austrii i Szwajcarii do Euro 2008. Ta lista to również lista zagadnień którym poświęcimy wiele miejsca na łamach www.projektspoleczny2012.pl UEFA - UEFA a tworzenie stref dla kibica (prawa do transmisji i tego, co się w takiej strefie sprzedaje i za ile można tam w ogole sprzedawac, kto tam wytepuje – jakiec koncerty, atrakcje poza meczowe) - UEFA autonomia miast (miast meczowych i miast „służebnych” – treningowych, noclegowych) - miejsce dla lokalnego biznesu, żeby wejsc na machine UEFA EURO 2012 (zostac wykonawca, zleceniobiorca, wejsc w strefe dla kibica ze swoim produktem) - UEFA a marketing, prawa do produktu, jakim jest EURO - co robi UEFA, a co stanowi odpowiedzialność Polski, a co Ukrainy - UEFA a inicjatywy społeczne „na miejscu”, slowem, czy UEFA wspolpracuje tylko przy swoich programach (antyrasizm, Euro Schools), czy jest tez otwarte na nowe pomysły, jaka jest droga? - na co Polska może liczyć od top-sponsorow czy innych stalych sponsorów UEFA - na ile UEFA dopuszcza biznes innych ‘aktorow’
W kontekście Polska-Ukraina - kto jest za co odpowiedzialny (czy się podzieliliśmy jakos) - jak wyglada koordynacja działań (na jakim to jest szczeblu, jak często odbywaja się spotkania) - czy mamy jakies wspolnie wypracowane programy – np. bezpieczeństwo (jak będzie wyglądało przekraczanie granic – w konczu granic UE), programy społeczne (tez zbliżające Polakow i Ukraincow) poza tym, co jest i tak wnoszone przez UEFA; a co z ekologia, transport miedzy poszczególnymi miastami meczowymi – kolej, autobusy, tanie loty? - co jest ukrainskim celem przy okazji EURO, a co jest celem polskim? - w Austrii o wspolpracy z CH mowili wszedzie „lepiej być nie moglo” – a jak u nas się za to zabieramy? | |
środa, 17 grudnia 2008
Dziś projekt społeczny 2012 na antenie Radia Euro. Zapraszamy.
W samo południe gośćmi Raportu 2012 będą Magdalena Stec i Wojciech Fenrich, którzy będą mówili o doświadczeniach austriackich związanych z Euro 2008.
Serdecznie zachęcamy i polecamy.
wtorek, 18 listopada 2008
Dziś projekt znowu na antenie Radia Euro. Zapraszamy.
Zapraszamy na RAPORT 2012 do Radia Euro. Start o godz.12.00.
poniedziałek, 3 listopada 2008
Absolutely determined not to be beaten…(II z II).
W tej chwili trudno sobie wyobrazić, co trzeba by zrobić, żeby pokonać go w konkursie na „Szmatę Roku”:
Co wydarzyło się później, wiedzą nawet małorolni Kongijczycy. Jeśli zaś chodzi o pozycję lidera w rankingu na „Szmatę Dekady” – wydaje się, że żółta koszulka nieprędko zmieni swego właściciela:
Wojciech Fenrich w ramach projektu społecznego Euro 2012
P.S. Zdanie odrębne, Boruc to Boruc. A Kuszczak, ładna bramka.
sobota, 1 listopada 2008
Absolutely determined not to be beaten… (I z II).
W ostatnich „derbach polski” bramkarz Wisły Kraków Mariusz Pawełek popełnił o jeden błąd więcej, niż golkiper Legii Warszawa Jan Mucha. Nie uczyniło to zeń wprawdzie ojca porażki, wystarczyło jednak do tego, by to warszawski Słowak został okrzyknięty bohaterem meczu.
Czy słusznie – oceńcie sami:
Komentatorom chodziło tu o interwencję Tomasza Kuszczaka jeszcze z czasów, gdy ten bronił barw West Bromwich Albion:
Po tym meczu koledzy Kuszczaka mówili podobno, że jego interwencja wcale nie była najwyższego sortu, bo ten piłkę jedynie odbił, a przecież powinien złapać. W tym korespondencyjnym pojedynku zwycięża więc Pawełek. Pawełek piłkę złapał.
Jeśli natomiast wziąć się za uogólnienia, ostatnimi laty większe szczęście do bramkarzy miała chyba jednak Legia. Dość powiedzieć, że dwóch najlepszych polskich „keeperów” – Boruc i Fabiański – to właśnie byli zawodnicy stołecznego klubu. Na 8 sezonów trzeciego tysiąclecia, w 5 przypadkach to Legia koniec końców traciła mniej bramek (choć wiadomo – broni nie tylko bramkarz), a jedynie 3 razy górą w tym elemencie była Wisła. Niemniej w tym samym okresie Legia zdobyła tytuł mistrza Polski jedynie dwukrotnie, podczas gdy Wiśle sztuka ta udała się aż 5 razy.
Przeczy to tezie, że dobry bramkarz może w pojedynkę wygrać mecz. Otóż tak długo, jak nie rusza się z własnego pola karnego – nie może. Może go co najwyżej nie przegrać. Natomiast bramkarzy, którzy rzeczywiście byli w stanie dokonać rzeczonej sztuki przypominam sobie dwóch.
Pierwszy z nich to wieloletni bramkarz reprezentacji Paragwaju José Luis Chilavert. W barach szeroki niczym lokomotywa ET41, budził wśród przeciwników strach gdziekolwiek tylko się pojawił. Gdy zaś wydawało mu się, że go nie budzi, potrafił nadrobić braki na przykład plując na przeciwnika. (Jedną z osób, które miały okazję przekonać się o konsystencji wydzielin organizmu Chilaverta był Roberto Carlos). Chilavert potrafił też jednak wziąć sprawy w swoje kończyny i jeśli trzeba – przysmerfować celnie nawet z 60 metrów:
Całkowitym przeciwieństwem Chilaverta był z kolei meksykanin Jorge Campos. I jemu zdarzało się zapuścić na pole karne przeciwnika: działo się tak głównie dlatego, że przez wiele lat nie mógł się zdecydować, czy powinien grać na pozycji bramkarza, czy napastnika. Campos słynął też z niezwykle oryginalnych, kolorowych strojów, które miały budzić strach u jego przeciwników. Jeśli to prawda, ludzie w latach ’90 musieli bać się bardzo dziwnych rzeczy. Campos niespecjalnie miał jednak wybór: strachu samą posturą nie może budzić ktoś, komu „w barach” do Chilaverta brakuje około metra. Mając 175 cm wzrostu (dane oficjalne, choć „na oko” nieco zawyżone) trudno nawet uciekać się do plucia, tym samym ryzykuje się bowiem, że przeciwnik zechce się w jakiś nieformalny sposób odwdzięczyć.
Panie i panowie! Gigant północnoamerykańskich pół karnych w akcji:
Wojciech Fenrich w ramach projektu społecznego Euro 2012
niedziela, 19 października 2008
Kawa (bez papierosów), czyli radiowych wspomnień czar. Projekt Euro 2012 w Radiu Euro.
Przychodzi on stosunkowo szybko, gdyż temu, kto na co dzień w budynku Polskiego Radia nie bywa, niekończące się korytarze i ich zdradliwe skrzyżowania nie ułatwiają odnalezienia tego, czego się akurat szuka. Pytać trzeba od razu: podjęcie już na samym początku złej decyzji w fundamentalnej kwestii tego, czy pójść w lewo, czy w prawo, może się bowiem skończyć katastrofą (lub otwarciem ognia przez pana w czarnym uniformie Straży Radiowej). To zaś uczy pokory.
Jako jednostki programowo nieskore do korzenia się przed kimkolwiek, skazani jesteśmy jednak na wieczną tułaczkę po bezkresie radiowego kosmosu. Tak, jesteśmy jak „Niezwyciężony”, krążownik drugiej klasy, największa jednostka jaką dysponowała baza w konstelacji Liry: idziemy fotonowym ciągiem przez skrajny kwadrant gwiazdozbioru. No, chyba, że akurat zaopiekują się nami „Oni” i wskażą nam drogę do radiowej kawiarni (akceptowalne Cappucino za 4.50 PLN, do tego dwa rodzaje szarlotki, z których polecamy tę okrągłą, krojoną w trójkąciki) lub stołówki (szeroki wybór zup, do tego przyzwoity gulasz i zestaw soków), które na jakiś czas staną się naszym logistycznym centrum.
„Oni” to dziennikarze Polskiego Radia Euro - Piotr Apel i Romuald Wójcik. Piotrek to maharadża intencjonalności i diuk konceptualizacji, czyli wydawca "Raportu 2012", pierwszej codziennej audycji radiowej w całości poświęconej przygotowaniom do polsko-ukraińskiego Euro. Romek to z kolei charyzmatyczny frontman - głos, twarz i cięta riposta programu. Wspólnie z nimi od niedawna przygotowujemy jego jedno wydanie w miesiącu.
Swój debiut mieliśmy w ostatni piątek, 17 października. W studiu zaszczycił nas swoją obecnością pan Szymon Sławiński, dyrektor Polskiego Radia Euro, który po przedstawieniu przez Olę idei Projektu Społecznego Pilnujemy Euro 2012, w kilku słowach zarysował plan współpracy między Rozgłośnią a naszą inicjatywą. Nie minęło kilka minut, a współpraca ta zaczęła przynosić wymierne rezultaty.
Tematem pierwszego programu uczyniliśmy kwestię obecności kobiet na trybunach stadionów piłkarskich. Chcieliśmy odpowiedzieć na pytanie, czy panie interesują się piłką nożną, a jeśli tak, to w jaki sposób zainteresowanie to się przejawia. Przygotowany przez reportera "Raportu 2012" felieton od razu podniósł nam poziom adrenaliny. Nasze feminizujące umysły w żaden sposób nie mogły zaakceptować płynącego zeń przesłania: kobiety na stadiony - owszem, ale jedynie jako dodatek, przynajmniej dopóki te słabe i półmózgie stworzenia nie nauczą się kibicować w jedynie słuszny, tj. męski sposób.
Musieliśmy zaoponować. Kobiety nie tylko mogą interesować się piłką nożną, ale po prostu się nią interesują i czynią to nie czekając na pozwolenie facetów. Nie znaczy to jednak, że muszą interesować się nią w taki sam sposób, w jaki czynią to mężczyźni. O ile dla panów liczy się przede wszystkim wynik spotkania oraz jego regulaminowe i techniczne niuanse (Był faul, czy nie było? Mógł sięgnąć tę piłkę, czy nie mógł? Był spalony, czy może sędzia nie przeszedł ostatnio stosownych badań lekarskich?), panie na stadion przyciągnąć może niecodzienna atmosfera widowiska, wysoki komfort kibicowania oraz możliwość zabrania ze sobą osób towarzyszących.
I to w zasadzie wszystko, co udało nam się powiedzieć. Czas w radiowym studiu mija bardzo, bardzo szybko i nim człowiek zdąży rozgrzać „paszczę”, jest już w zasadzie... hmmm... „po zawodach”.
Nie zdążyliśmy więc powiedzieć ani o wymiernych, finansowych korzyściach jakie płynąć mogą ze zwiększenia liczby kobiet na stadionach (a są to korzyści niemałe: kobiety decydują w końcu o 85% wydatków gospodarstw domowych i chętniej od mężczyzn kupują piłkarskie gadżety, takie jak czapeczki czy koszulki, o ile oczywiście akurat uda im się znaleźć coś we właściwym fasonie i rozmiarze), ani o wpływie kobiet na ogólną kulturę kibicowania (być może niejeden mężczyzna zachowałby dla siebie uwagi na temat PZPN-u czy sposobu prowadzenia się matek kibiców drużyny przeciwnej, gdyby w pobliżu znajdowała się jego własna córka). Nie opowiedzieliśmy również fascynującej historii Iranek, które walczą o możliwość oglądania meczów piłkarskich.
Lecz nic to: powszechnie wiadomo, że jesteśmy świetni, a będziemy jeszcze lepsi.
Do usłyszenia!
Wojciech Fenrich. Współpraca Aleksandra Gołdys.
Zainteresowanym barwą naszych głosów polecamy Polskie Radio Euro
niedziela, 5 października 2008
Kilka dni z życia chaosu. Między innymi o konflikcie PZPN v. Kurator - Wojciech Fenrich
To zła wiadomość dla PZPN.
Jest też zła wiadomość dla wicepremiera Schetyny: FIFA i UEFA nie będą tolerować obecno-ści państwa wszędzie. Zwłaszcza w PZPN.
Całe społeczeństwo ma już dość zamieszania z PZPN. (Antoni Mężydło, poseł PO)
Dość bezczelnego szantażu tej kliki, tego kółka wzajemnej adoracji PZPN, FIFA i UEFA. Ja bym nie uległ, nawet za cenę Euro 2012. (Stefan Niesiołowski, wicemarszałek Sejmu, PO)
Być może ulegać nie warto, ale tylko być może, bo nadal nie bardzo wiadomo, w imię czego. Podobno chodzi o to, że:
PZPN nie realizował swego programu i naruszał statut związku, a także nie podjął działań na rzecz zwalczania korupcji w polskiej piłce nożnej. (Mirosław Drzewiecki, minister sportu)
Tylko czy to akurat tego całe społeczeństwo ma dość? Już widzę te wielotysięczne manifesta-cje, te transparenty: „Żądamy realizacji programu PZPN i nienaruszania statutu związku!”
Nie jestem za tym, żeby kolejny prezes PZPN był wyłoniony z tej samej układanki. (Antoni Mężydło, poseł PO)
Sytuacja się komplikuje. Lub – jak kto woli – upraszcza. Czyżby po prostu chodziło o to, by kolejny prezes PZPN nie był wyłaniany z tej samej układanki?
Tak, transparenty o treści „Precz z Listkiewiczem i jego układanką” wydają mi się bardziej do rzeczy.
Albo jeszcze inaczej, bardziej przaśnie: „J…ć PZPN!” Na dole – obowiązkowo małą czcionką – dopisek: „Cokolwiek miałoby to znaczyć”.
Może tego argumentu trzeba było użyć we wniosku do trybunału arbitrażowego PKOL? Przecież całe społeczeństwo nie może się mylić…
Kolejnym spodziewanym krokiem może być wykluczenie polskich drużyn (obecnie tylko Lecha Poznań) z europejskich pucharów. O tym postanowi UEFA. (www.sport.pl)
Jeśli do tego dojdzie, finansowe straty Lecha Poznań pójdą w miliony euro, a minister Drzewiecki i kurator Zawłocki przez najbliższe kilka lat powinni omijać okolice Poznania szerokim łukiem.
Zaraz… Pamiętacie może dokąd kazał się odwieźć kurator Zawłocki?
Nasza cierpliwość ma swoje granice. Jesteśmy blisko tych granic. (William Gaillard, Dyrektor komunikacji UEFA)
A my nie. Myśmy nie takie rzeczy widzieli. I jeszcze nie takie zobaczymy.
Konflikt wokół Polskiego Związku Piłki Nożnej dyskredytuje Polskę i Ukrainę jako gospodarzy Euro 2012. (Hryhorij Surkis, prezes Federacji Futbolu Ukrainy)
Zapewne. Przy czym Polskę na pewno.
Wojciech Fenrich
piątek, 26 września 2008
Ruszyły przygotowania do cyklicznej obecności projektu na antenie Radia Euro.
Nasz projekt reprezentowali: Aleksandra Gołdys i Wojciech Fenrich, którzy odpowiadają za bezpośrednią współpracę z Radiem Euro. Wszystko wskazuje na to, że już 17 października będziecie ich mogli usłyszeć na antenie Radia Euro.
Zachęcamy do słuchania Raportu 2012.