sobota, 13 grudnia 2008

Kto zbuduje stadion we Wrocławiu?

Wbrew zapowiedziom opóźnia się rozstrzygnięcie przetargu na generalnego wykonawcę areny Euro 2012 we Wrocławiu. Oferty mogły być składane do 11.XII, jednak termin ten został przesunięty o sześć dni. Powodem takiej sytuacji jest wysłanie przez jedno ze startujących w przetargu konsorcjów prośby o wyjaśnienie treści specyfikacji technicznej stadionu. Zarządzająca inwestycją spółka Wrocław 2012 otrzymawszy takie zapytanie musiała udzielić stosownych odpowiedzi. W związku z tym przedłużono termin składania ofert do 17.XII. Z tej decyzji skorzystały wszystkie konsorcja – w pierwszym terminie nie wpłynął bowiem ani jeden projekt. Teoretycznie mamy poznać generalnego wykonawcę jeszcze w grudniu. Słowo „teoretycznie” jest tu jednak całkiem na miejscu - konsorcja mogą bowiem składać kolejne zapytania, do których spółka Wrocław 2012 będzie się musiała ustosunkować. Przedstawiciele spółki twierdzą, że opóźnienia w rozstrzygnięciu przetargu nie wpłyną na termin podpisania kontraktu i rozpoczęcia prac budowlanych. Według harmonogramu prac zawarcie umowy na budowę stadionu z jego wykonawcą ma mieć miejsce w końcu grudnia. Przypominamy, że w ostatnim etapie przetargu biorą udział trzy konsorcja:


- Mostostal Warszawa S.A., Polska; J&P Avax S.A., Grecja; Wrocławskie Przedsiębiorstwo Budownictwa Przemysłowego nr 2 „Wrobis" S.A., Polska; Modern Construction Design Sp. z o.o., Polska,


- ALPINE BAU DEUTSCHLAND AG, Niemcy; ALPINE BAU GmbH, Austria; ALPINE Construction Polska Sp. z o.o., Polska; HYDROBUDOWA POLSKA S.A., Polska; PBG S.A., Polska


- MAX BÖGL Polska Sp. z o.o., Polska; MAX BÖGL Bauunternehmung GmbH & Co.KG, Niemcy; Budimex Dromex S.A., Polska.


Maciej Rybicki – koordynator Pilnujemy Euro 2012 we Wrocławiu

piątek, 12 grudnia 2008

Kryzys, a Euro 2012.

Wczoraj w Fundacji im. Stefana Batorego odbyła się konferencja pod tytułem:
Kryzys: diagnoza i odpowiedź.

Dyskutowali: Henryka Bochniarz, Stanisław Gomułka, Stefan Kawalec, Ryszard Petru i Dariusz Rosati.

W dyskusji przeważały tematy związane z sektorem bankowym. Dyskusja skupiła się na roku 2009. Nikt nie odważył się patrzeć w dalszą przyszłość. Pojawiły się także głosy o zaniechaniach ostatnich 3 lat. Brakowało jednak naszym zdaniem wizji. Wróżono w wielu aspektach. Stefan Kawalec nie wprost wskazał, że mimo dobrej sytuacji sektora bankowego w Polsce w związku z jego umiędzynarodowieniem - decyzja zapadają poza granicami Polski w państwach w których kryzys jest realny - co prowadzi do konstatacji, że wymusi on na Polsce...zaistnienie kryzysu. Mimo dobrej sytuacji gospodarczej w Polsce...zdaniem większości dyskutantów stoimy przed niewiadomą. Brakowało głosów związanych z dalszą perspektywą wychodzącą poza rok 2009. Nastawiliśmy się na głosy związane z inwestycjami strukturalnymi w latach 2009 - 2013. Czekaliśmy na rozwinięcie kwestii związanych z inwestycjami związanymi z Euro 2012( nie, nie Euro walutą, ale Mistrzostwami Euro 2012). Jednak bankowcy się tym nie interesowali. Mówili o braku zaufania między bankowcami.O braku kredytu międzybankowego.


Podsumowując jest problem, jeżeli uda się go pokonać - czyli zmierzyć się z Nim powinno w Polsce być w miarę bezboleśnie. Jednak pytanie czy problem będzie realnie rozwiązywany - nie znalazło wiążącej odpowiedzi. Dowiemy się za rok. Tym zdaniem podsumowano debatę.

Ważni o ważnych sprawach,
My dla Was tam byliśmy.

Podziękowania dla Fundacji Batorego za zorganizowanie konferencji.

Zespół Pilnujemy Euro 2012

czwartek, 11 grudnia 2008

Miasta Euro 2012.

W mediach podano informację o wstrzymaniu przygotowań do Euro 2012 w Dniepropietrowsku na Ukrainie. Zarówno w Polsce jak i na Ukrainie do Euro 2012 przygotowuje się po 6 miast. Mamy jednak w obu przypadkach po 4 miasta kandydujące do organizowania meczów i po 2 miasta z listy rezerwowej.

W Polsce miastami głównymi uznano:
- Warszawę
- Poznań
- Gdańsk
- Wrocław

na liście rezerwowej są:
- Kraków
- Chorzów

Na Ukrainie miastami głównymi są:
- Kijów
- Donieck
- Dniepropietrowsk
- Lwów

na liście rezerwowej są:
- Odessa
- Charków

Jak doszło do takiego a nie innego wyboru ? O kwestiach związanych z kandydaturą m.in. Łodzi nie będziemy pisać, ale na końcu zamieścimy krótki filmik związany z tym zagadnieniem...oczami złośliwych z ...Łodzi

Jak wyglądały wybory w Polsce miast Euro 2012.

Najpierw było trochę nerwów, decyzja o wyborze miast gospodarzy była kilkakrotnie odkładana. Pierwotną datą miał być 20 kwietnia 2006 roku, dokonano wyboru jednak 24 kwietnia. Decyzje podjeli m.in. Piotr Gawron, Adam Olkowicz. Punktacja była następująca:

Poznań – 48 pkt

Warszawa – 40 pkt

Gdańsk – 32 pkt

Wrocław – 30 pkt

Kraków – 24 pkt

Chorzów – 15 pkt

dlaczego Chorzów był na samym końcu? O tym już jutro. Dla smaku przytoczymy wypowiedź ówczesnego ministra sportu:„Trybuny znajdują się bardzo daleko od boiska, widoczność jest słaba” Tomasz Lipiec.


Na zakończenie obiecany filmik o kandydaturze Łodzi w wyścigu o Euro 2012.




wtorek, 9 grudnia 2008

Boisko szkolne - szkoła podstawowa nr 141 w Warszawie. Reportaż społeczny.

Z wizytą na boisku piłkarskim przy szkole podstawowej nr 141 w Warszawie(im. Majora Henryka Sucharskiego). Reportaż społeczny (z domieszką humoru) przygotował Arkadiusz Peisert.




A jak wygląda Twoje boisko szkolne ?

Arkadiusz Peisert pełnomocnik Pilnujemy Euro 2012 w Gdańsku.

poniedziałek, 8 grudnia 2008

Ruch Chorzów pierwszy na giełdzie. Czy początek nowego trendu ?.

Ruch Chorzów SA jako pierwszy w Polsce piłkarski klub sportowy w dniu 4 grudnia 2008 roku zadebiutował na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. Rozpoczęły się zatem notowania Ruchu na rynku alternatywnym NewConnect. Spółka pozyskała z emisji 1,8 miliona złotych. Jak wynika z informacji prasowej zebrane środki zostaną przeznaczone na wzmocnienie kadry zespołu.

Spółka zamierza położyć także duży nacisk na promocję klubu i działania marketingowe.

Jak mówiła - Katarzyna Sobstyl - prezes Ruchu, celem jest spopularyzowanie marki Ruchu Chorzów. W tym celu zamierza wzorować się na czołowych zagranicznych drużynach, takich jak np. Real Madryt.

Najważniejsze to jednak chyba to co podkreślała p. Prezes Sobstyl:

- Wokół polskiej piłki działo się ostatnio wiele złego. My jednak pokazujemy, że można być klubem przejrzystym i transparentnym. Wszystkie długi uregulowaliśmy. Nie mamy nic do ukrycia. Jestem przekonana, że dobrze zarządzany klub będzie przynosił systematyczne zyski swoim akcjonariuszom.


Na koniec poprosiliśmy o komentarz prezesa Esktraklasy SA. p. Andrzeja Rusko:



Aleksander Z. Zioło
współpraca: Anna Kuczyńska, Justyna Kopczyńska, Tomasz Wróblewski

niedziela, 7 grudnia 2008

Pamięci Żylety

Na boiskach ligowych wiosną powiało – pogoda jeszcze pozwala rozegrać mecze drugiej kolejki sezonu 2008/2009. Na boiskach ligowych wiosną powiało; na niektórych silniej, bo choćby przy Bułgarskiej praca wre, a przy Łazienkowskiej sławetną „Żyletę”, czyli odkrytą trybunę, trafił szlag, to znaczy buldożer, młot pneumatyczny i wszelkie inne gruzujące ustrojstwo. Zawczasu o tym powiadomieni kibice Legii dokonali niedawno twórczej parafrazy praktyk, o jakie posądzają naszych polityków. Ci ostatni – w niepodważalnym przeświadczeniu wyborców – nic tylko walczą zaciekle o stołki, wyszarpują je jeden spod drugiego (przy pomocy trzeciego na pohybel czwartemu, dla dobra państwa oczywiście). Kierowani najszczytniejszym przykładem szalikowcy dowiedli więc obywatelskiego pobudzenia, gdy powyszarpywali pokaźną część boiskowych stołków (bo chyba i tak nazwać można proste plastikowe siedziska) z trybuny przeznaczonej do rozbiórki. Ich performance wypada uznać za szczególnie bogaty semantycznie – boć to nie tylko przejaw fascynacji jakże produktywnymi poczynaniami rządzących. To również godna najwyższego szacunku praca społeczna, znaczna wyręka dla członków ekip rozbiórkowych. Bez wątpienia w ten sposób kibice zademonstrowali wolę przedbożonarodzeniowego zacieśnienia więzi – i tak nierozerwalnej – łączącej ich z właścicielem klubu, panem Walterem. Już nieraz pod jego adresem niosły się echem znad stadionu słowa tyleż gromkie, ile czułe. Fani drużyny przeszli więc od serdecznych słów do altruistycznych czynów. Zamiast się łamać z Walterem opłatkiem, powyłamywali krzesełka. Ta zniknięta „Żyleta” zwarła jeszcze silniej ich szeregi.

Choć Legia nie jest najbliższą mi drużyną, ani ręka, ani klawiatura nie zadrży, gdy napiszę teraz dla odmiany całkiem serio: czapki z głów. Czapki z głów – wygolonych na łyso i niewygolonych: przeszło do historii miejsce owiane legendą. Autentyczną, choć i dwuznaczną. Zanim otwarte zostanie tu boisko treningowe na EURO 2012 i legendę starego zagłuszą zachwyty nad nowym (oby było nad czym się zachwycać), godzi się zbierać i jakoś pielęgnować te ślady, obrazy, zapamiętania, które wiążą się z historycznymi obiektami Legii. Ponieważ zaś na półmetku między Wszystkimi Świętymi a końcem roku chętnie wspominamy tych, którzy odeszli na wieczne świętowanie lub wieczny aut, sięgnijmy po historyjkę z udziałem Gustawa Holoubka. Zanotował ją przyjaciel Mistrza, Tadeusz Konwicki w swoim raptularzu Nowy Świat i okolice, wydanym u schyłku Peerelu.

„[…] O jego aktorstwie i o jego burzliwej drodze życiowej wszystko wiemy. Natomiast zasłona tajemnicy okrywa wiele jego drobnych postępków, o które nikt by go nie posądził. Gucieńko jest łagodny, ustępliwy, nie nastręczający sobą szczególnych konfliktów. Ale, jak zawsze w takich przypadkach, jego delikatność ma pewne granice. Wszystkie te zalety, o których wyżej wspomniałem, ozdabiają Gucia do pewnego momentu, a od tego momentu rządzi Gucieńkiem jego apaszowska druga natura, czyli przyzwyczajenia towarzyskie i honorowe wyniesione z krakowskiego Zwierzyńca, a co to jest Zwierzyniec w Krakowie, tego nie trzeba nikomu objaśniać.

Otóż siedzimy kiedyś z Gucieńkiem, Dygatem i jeszcze jakimś kibicem na trybunach stadionu «Legii» i w miłym podnieceniu oczekujemy rozpoczęcia meczu piłkarskiego. A tu za nami, na wyższym stopniu trybuny, lokuje się jakaś wataha żulów warszawskich. Nie pomni na to, że przed nimi siedzą szanowni kibice sportowi, zaczynają wrzeszczeć, rzucać mięsem, szamotać się, gwizdać, ryczeć.
Gucieńko, odziany z dystynkcją w sakpalto, odwraca się i grzecznie upomina młodzież prosząc o spokój. Bogać tam, rwetes, wrzaski, nieprzystojne słownictwo tylko się wzmagają. Gucieńko słucha tego, jego piękne uszy czerwienieją złowrogo, nagle odwraca się błyskawicznie, łapie najaktywniejszego urka za łeb i przez własne ramię trzask jego pyskiem o swoje kolano. Matko Święta, cała trybuna ucicha, chuligani milkną ze zgrozy, ten schwytany przez subtelnego Gucieńka żulik gramoli się z ziemi z rozkwaszonym nosem, a wtedy ich przywódca, wielki, barczysty drab, podnosi się z ławki i powiada z niesmakiem:
− Chodźmy stąd, bo tu granda siedzi”
(T. Konwicki: Nowy Świat i okolice, Czytelnik Warszawa 1990, s. 154-155).

Że tu sobie Konwicki tęgo pofantazjował, przypisując przyjacielowi postępki à la porucznik Borewicz, to pewne (albo prawie pewne). Ale pewne (albo prawie pewne) jest też, że bywali na Legii w jednej kompanii Gucio, Tadzio i Staś. Tak jak bywali tu bohaterowie „Złego” Tyrmanda. Tak jak bywali tu… Niech sobie każdy dopisze imiona czy nazwiska swoje i kumpli, ojca i jego kumpli, dziadka i jego kumpli. Oni tu wszyscy murem za Legią stali.

Damian Strzeszewski dla Pilnujemy Euro 2012